Nie umiem zaczynać opowiadań, bo zawsze wychodzi nudno i nigdy tak, jak to planuję, a zwłaszcza, kiedy mam już tyle pomysłów na późniejsze rozdziały i chciałabym do nich jak najszybciej dotrzeć... Ale mam nadzieję, że może być i że znajdzie się ktoś, kto będzie to czytał :3 nie, żebym do czegoś zmuszała czy coś... ^^" W każdym razie postaram się w miarę szybko rozkręcić akcję, żeby nie było nudno. No i ten... to chyba tyle ode mnie xd Miłego czytania :)
* * *
Kolejny rok szkolny dobiegł
końca. Minął w mgnieniu oka - Anneliese i Madeleine miały wrażenie, jakby ich
pierwszy dzień w nowej szkole był wczoraj, a tutaj już kończyły pierwszą klasę
jednego z publicznych liceów w Huntington Beach. O tegorocznych wakacjach
dyskutowały już od pierwszego dnia w tej szkole, a więc miały dużo planów i
zamierzały wszystkie z nich zrealizować - czyli przede wszystkim dużo
odpoczywać, spać no i jeść, oczywiście.
- Maddie! Maddie! Maaaad,
zaczekaj, grubasie!
Słysząc znajomy głos
wykrzykujący jej imię, zatrzymała się i odwróciła. Z drugiego końca korytarza
biegła niska, czerwonowłosa dziewczyna, co chwilę poprawiając spadającą z jej
ramienia torbę. Madeleine zaśmiała się pod nosem, widząc, jak jej przyjaciółka
z trudem przepycha się przez tłum rozentuzjazmowanych uczniów, w większości
dużo wyższych od niej, i mierzy każdego, kto tylko stanie jej na drodze,
złowrogim spojrzeniem, które jednak w jej wykonaniu nie było ani trochę groźne.
- Jak na taką tłustą dupę to
strasznie szybko chodzisz - sapnęła Anne, zatrzymując się obok niej.
- Ja? Ja chodzę normalnie, to ty
przez ten swój tłuszcz jesteś strasznie wolna - parsknęła śmiechem. Anneliese
prychnęła, ale po chwili zaczęła się śmiać razem z nią.
- No to jak? - wyszczerzyła się.
- Gdzie idziemy się nawpierdalać? Do kawiarni na lody czy może jakieś
fast-foody?
- Na piwo chodźmy.
- Dobra, ale ty stawiasz.
- Jaasne - odparła ze śmiechem Madeleine.
- Mój brat chyba robi jakiś melanż na rozpoczęcie wakacji tak w ogóle - dodała,
patrząc znacząco na przyjaciółkę.
- O, serio? - zainteresowała się
Anne. Wyszły z zatłoczonej szkoły i skierowały się w stronę miasta. - A
jesteśmy zaproszone?
- Pewnie nie. Wiesz, jesteśmy za
młode na takie rzeczy i te sprawy... Ale co to za problem dla nas? Wbijemy się
tam bez problemu - wyszczerzyła się.
- No i super, to początek
wakacji mamy już zaplanowany. A teraz chodźmy na lody.
Całe przedpołudnie spędziły na
bezcelowym łażeniu po mieście. Jako cel obrały ich ulubioną kawiarnię, do
której teoretycznie rzecz biorąc było blisko ze szkoły, ale poszły okrężną
drogą. Co jakiś czas spotykały znajomych, którzy również wracali z zakończenia
roku i tak jakoś wyszło, że do kawiarni doszły dopiero półtorej godziny
później. Zajęły swój ulubiony stolik w samym kącie, skąd miały idealny widok na
wszystko, co się działo dookoła, i zamówiły ogromne desery lodowe – czyli ich
wakacyjna tradycja.
Anne aż się zaświeciły oczy na
widok całego pucharka lodów z owocami, bitą śmietaną i wafelkiem.
- Omnomnom. – Maddie chwyciła
plastikową łyżeczkę i zaczęła wręcz pochłaniać swój deser; Anneliese zrobiła to
samo. To był zdecydowanie najlepszy sposób na uczczenie zakończenia roku
szkolnego.
- Jakie mamy plany na jutro? –
zapytała w pewnym momencie Anne. Madeleine wzruszyła ramionami.
- Nie mamy planów. Nigdy ich nie
mamy.
- To teraz miejmy.
- No to możemy spać. Cały dzień.
- A jedzenie? – zmarszczyła
czoło.
- To też.
- A no to spoko – wyszczerzyła
się. – Ejej, Maaad?
- Taak? – spojrzała na nią.
- Zróbmy coś szalonego –
podsunęła, uśmiechając się znacząco. Madeleine przez chwilę milczała, a za
chwilę jej usta wygięły się w szerokim uśmiechu. Podejrzanym uśmiechu, po
którym Anne zawsze wiedziała, że planuje coś złego albo głupiego. Uniosła w
górę brwi, domagając się wyjaśnień. Maddie zaśmiała się krótko, nabrała lodów
na łyżeczkę, wygięła ją i wycelowała w przyjaciółkę. Zrobiła to tak szybko, że
Anne nie zdążyła nawet zareagować.
- Mad, idiotko! – pisnęła. –
Trafiłaś mi w oko!
Madeleine zaczęła się panicznie
śmiać, widząc spływające po twarzy Anneliese lody, wraz z jej tuszem do rzęs.
Czerwonowłosa wytarła szybko twarz serwetką i widząc zginającą się w pół ze
śmiechu przyjaciółkę, zaczęła się także głośno śmiać. Jednak kiedy tylko w miarę
się uspokoiły, pacnęła ją mocno w ramię.
- Boże, ale ty jesteś głupia… -
zaśmiała się Anne, kręcąc głową.
- Ty też – wytknęła język.
- Wiem.
- To dobrze, że zdajesz sobie z
tego sprawę.
- No, też mnie to cieszy.
- No widzisz.
- No widzę. Ej! – wykrzyknęła
nagle. – Przecież musimy dzisiaj z twoim bratem pogadać!
- No wiem, spokojnie, on przecież nigdzie nie ucieknie. Idziemy
już? – spytała.
- Możemy. Gdzie teraz?
Madeleine wzruszyła ramionami.
- Masz jedzenie w domu? –
zapytała Anne. Maddie kiwnęła twierdząco głową. – No to do ciebie –
wyszczerzyła się.
Przesiedziały u Madeleine całe
popołudnie, czekając aż Lucas, jej starszy brat, wróci do domu. Kiedy tylko
usłyszały odgłos silnika, zerwały się z kanapy w salonie i podbiegły do okna
wychodzącego na podjazd, na którym zatrzymał się właśnie czarny mercedes.
Widząc to, uśmiechnęły się do siebie i wróciły do salonu, rozsiadając się
wygodnie na kanapie i przysłuchując się odgłosom kroków.
- Cześć, dziewczyny – odparł
Luke z uśmiechem, wchodząc do salonu. Rzucił kurtkę na oparcie fotela, po czym
na nim usiadł. Dziewczyny nie spuszczały z niego wzroku. – Coś się stało? –
spytał, marszcząc brwi. Madeleine uśmiechnęła się szeroko.
- No bo wiesz… - zaczęła. Brat,
tak samo jak Anneliese, doskonale znał ten wzrok. Wiedział już, że jego siostra
ma do niego jakiś interes. Usiadł więc wygodniej i czekał, aż kontynuuje. Ta
jednak milczała, uśmiechając się tylko. W końcu Anne trąciła ją ramieniem,
patrząc na nią wyczekująco. – Słyszałyśmy, że robisz jakąś imprezę na rozpoczęcie
wakacji…
- Jakąś? – prychnął z
oburzeniem. – To ma być największa i najlepsza impreza ze wszystkich, które do tej pory zorganizowałem!
- No to właśnie – wyszczerzyła
się. Lucas w jednej chwili wszystko zrozumiał. Zaśmiał się.
- Chcecie, żebym was tam wkręcił?
Oby dwie uśmiechnęły się
szatańsko i pokiwały energicznie głowami.
- O niee – pokręcił przecząco
głową. – Nie ma mowy.
Cały entuzjazm dziewczyn nagle
zgasł. Popatrzyły po sobie ze smutkiem, mimo że spodziewały się czegoś takiego,
a później przeniosły wzrok na Lucasa.
- Ale dlaczego? – burknęła
Maddie. – I dlaczego tak się cieszysz?
Lucas uśmiechnął się jeszcze
szerzej.
- Bo bawi mnie to, że w tym
wieku już tak was ciągle do imprez i alkoholu.
- Mamy już siedemnaście lat… -
jęknęła Anne.
- Szesnaście. Rocznikowo się nie
liczy. Nie jesteście jeszcze pełnoletnie, a więc musiałbym za was tam
odpowiadać. A mi nie uśmiecha się łażenie krok w krok za wami, sorry.
- No bez przesady, mówisz tak,
jakbyśmy my były w ogólnie nieodpowiedzialne i miały jakoś strasznie upić…
- A nie zamierzacie? – uniósł
jedną brew w górę. – Siostra, znam was i wasze akcje też, zwłaszcza po alkoholu
i to małej ilości, a co dopiero na takiej imprezie, gdzie alkohol będzie się
przelewał litrami – zaśmiał się. – Więc na pewno zrobicie coś głupiego i będzie
wszystko na mnie, bo ja właśnie muszę dopilnować, żeby was tam nie było. Nawet
nie próbujcie mnie przekonać, bo od razu uprzedzam, że to nic nie da – wzruszył
ramionami.
- Nie to nie, spędzimy ten czas
lepiej niż na jakiejś twojej głupiej imprezie – prychnęła i spojrzała znacząco
na Anne, mrugając do niej. – A tak poza tym to ty w moim wieku robiłeś o wiele
gorsze rzeczy, więc wiesz…
- Ale ja to…
- Co innego? Bo jesteś
chłopakiem? – prychnęła Madeleine. – No dobra, już nieważne. Nie to nie –
skrzywiła się, wytykając język. Razem z Anneliese wiedziały, że i tak się tam
dostaną. Z pomocą brata byłoby łatwiej, ale bez niego nie jest to niemożliwe.
Jedynie nie mogły dopuścić do tego, żeby Luke się skapnął, co planują – reszta
nie będzie żadnym problemem. W końcu były wakacje, trzeba było je jak najlepiej
rozpocząć.
Mój dłuuugi komentarz się nie dodał :c
OdpowiedzUsuńA ja się tak z nim męczyłam, biedna jestem ;<
Ty już wiesz co ja sądzę o tym opowiadaniu hyhy.
I SIĘ SPRĘŻAJ Z NASTĘPNYMI ODCINKAMI NOO!
Bo jak nie to wpier*ol! Bardzobardzobardzo cię uwielbiam za to :3 I pisz dalej i dodawaj, bo jestem mega ciekawa, a swoich fanów zawieść nie możesz ;p Tak więc STRASZNIE MI SIĘ TO PODOBA I JESTEM Z CIEBIE DUMNA BARDZO :*
Cudowne i w ogóle
Zajebiste.
takie jak ja <3